Ostatnio, jak zapewne wiele osób, myślę o tym, co zmieni AI. I jedną z analogii, które mi się nasuwają, są początki rewolucji przemysłowej — czasy pierwszych fabryk, np. Forda.
Przed erą fabryk, jeśli rzemieślnik miał stworzyć np. gałkę skrzyni biegów, robił to długo i kreatywnie. Samodzielnie wymyślał jak ma wyglądać, z jakiego materiału ją wykonać, jak ją wykończyć. Cały proces był twórczy — od pomysłu do gotowego produktu.
Potem przyszły fabryki. Jeden człowiek wymyślił jak gałka ma wyglądać i jak ma być zbudowana. Reszta pracowników masowo uczestniczyła w jej produkcji — stojąc przy taśmie, wykonując powtarzalne czynności. Maszyny wyręczały ich w wysiłku fizycznym — ale odbierały im kreatywność.
Wydaje mi się, że dokładnie to samo stanie się teraz z firmami, które mają pracowników dotychczas pracujących umysłowo i kreatywnie. Ktoś wymyśli dla nich zadania, a oni będą je wykonywali trochę taśmowo — dostajesz zadanie, wykonujesz, pojawia się nowe zadanie. Mniej kreatywności, więcej powtarzalności.
I tak jak w fabrykach samochodów coraz więcej pracy było automatyzowane i stopniowo "zabierane" pracownikom — tak samo będzie teraz. To, co jeszcze ludzie będą musieli robić (bo AI nie robi tego wystarczająco efektywnie), powoli będzie przejmowane przez AI.
Oczywiście w fabryce Forda była i jest rola kreatywna. Ktoś całą tą fabryką zarządza. Ktoś wymyślił, jak ta nowa gałka ma wyglądać. Ktoś zaprojektował, jak maszyny i ludzie mają ją masowo i tanio wykonywać. Ta rola z pewnością i teraz zostanie.
Ale takich stanowisk pracy, gdzie potrzebujemy ciągłej kreatywności — będzie dużo mniej. Tak jak konstruktorów w fabrykach zawsze było nieporównywalnie mniej niż pracowników na produkcji.
Widzę trzy scenariusze:
1. Dużo pracy — może jednak wynajdziemy dla większości ludzi nową kreatywną pracę. Uciążliwe, powtarzalne rzeczy zostaną oddane AI, a ludzie będą robili tylko to, co wymaga ludzkiej wyobraźni i empatii. Choć szczerze — nie wiem, czy rynek pracy wygeneruje tyle kreatywnych stanowisk, ile będzie potrzebnych.
2. Mniej pracy — praca większości ludzi będzie mniej kreatywna i bardziej "taśmowa". Dobrze by było, aby dzień pracy wyglądał mniej więcej tak: rano godzina luźnej pracy, kawa, spotkania, rozmowy — potem od godziny X do Y praca "na taśmie", czyli przyjmujemy zadania, wykonujemy, oddajemy wyniki — a później czas wolny. I mam nadzieję, że to X–Y będzie się stopniowo zmniejszało, bez zmniejszenia wynagrodzenia.
3. Jeszcze mniej pracy i możliwość niepracowania — może uda się wypracować dochód podstawowy albo powszechny dostęp do produktów i usług, które pozwolą komfortowo żyć bez pracy. Tak aby każdy mógł sam wybrać — czy chce dodatkowo pracować, czy poświęcić czas na to, co go naprawdę interesuje.
Niezależnie od scenariusza — coraz więcej pracy umysłowej będzie przejmowane przez AI. I mam nadzieję, że to, co z tym zrobimy, będzie dla nas lepsze, a nie gorsze.
Piszę to z perspektywy branży IT, w której pracuję od lat — i w której te zmiany widzę najwyraźniej.
Sam jestem ciekawy, jak ten wpis się zestarzeje.
Ten artykuł powstał (może niestety) z udziałem AI — pisałem przemyślenia, a AI agent je zredagował i opublikował.